|
Zakopane
20.07.2007r. UBEZPIECZENIA GÓRSKIE - UWAGI NACZELNIKA TOPR
W związku z dużym zainteresowaniem dziennikarzy tematem tzw ubezpieczeń górskich chciałbym przedstawić moje stanowisko w tej sprawie. Problem ubezpieczeń górskich, a tak naprawdę obowiązek odpowiedzialności finansowej i konieczność ponoszenia kosztów akcji i wypraw ratunkowych w górach przez samych zainteresowanych należy rozpatrywać w całościowym kontekście systemu finansowania działalności służb ratownictwa górskiego. TOPR jest obecnie finansowany w ok. 60% z budżetu państwa na zasadzie zlecenia zadania ratowania w rejonie Tatr i Pasma Spisko - Gubałowskiego, oraz działań ratowniczych śmigłowcem na terenie południowej Małopolski na prośbę innych służb ratowniczych. Pozostałe środki finansowe pochodzą z Tatrzańskiego Parku na mocy zapisów w Ustawie o Ochronie Przyrody umożliwiających przekazywanie 15% wpływów z biletów wstępu do TPN, od sponsorów TOPR do których należą przede wszystkim; Grupa PZU, PLUS, SKODA AUTO POLSKA I BP POLSKA. Ważną pozycją, przede wszystkim ze względu na darczyńców, są środki przekazywane w formie darowizn przez osoby fizyczne, oraz przekazywane przez Fundację im. Jerzego Kukuczki przy PZA w ramach akcji społecznej ŚMIGŁO DLA TATR w ramach 1% odpisu od podatku dochodowego osób fizycznych. Temat odpłatności za akcje ratunkowe był podnoszony przez nas przed kilku laty i wiązało się to z ogromnymi problemami finansowymi. Budżet roku 2007 uważamy za bardzo przyzwoity i mamy nadzieję, że najbliższe lata nie dostarczą nam poważnych problemów finansowych. Jest więc czas by nad tematem odpłatności za akcje ratunkowe i systemu ubezpieczeń spokojnie się zastanowić. Pomijając cały aspekt przepisów, które obecnie nie zezwalają na wprowadzenie odpłatności za akcje ratunkowe z pewnością jest to temat godny rozważenia. Ponoszenie kosztów akcji ratunkowych w górach jest powszechnym rozwiązaniem stosowanym w większości gór świata w tym od ubiegłego roku również na Słowacji. Często ogromne koszty takich akcji w sposób oczywisty wymuszają, czy też zachęcają do wykupienia stosownej polisy ubezpieczeniowej. Równocześnie chciałem zaznaczyć, że zazwyczaj środki pochodzące z tych źródeł nie stanowią podstawy budżetu organizacji ratowniczej (środki pozyskiwane w ramach odpłatności stanowią ok. 8-9% budżetu Horskiej Zachrannej Sluzby ze Słowacji). Podstawowy koszt to utrzymanie gotowości, odpowiedniego wyposażenia i sprawności służby ratowniczej do działania. Niezależnie od tego czy będziemy interweniować 350 razy w roku (jak obecnie, poza interwencjami narciarskimi), czy też 3 razy w roku, koszt utrzymania służby będzie się różnił szacunkowo tylko w około 20 %. Powstają co najmniej dwa problemy; Co zrobić by nigdy nie doszło do sytuacji zaniechania wezwania z obawy o koszty, oraz czy każde wyjście w góry jest podjęciem nadzwyczajnego ryzyka. Z pewnością wprowadzenie takiego systemu musi wiązać się z intensywna akcją informacyjną i okresem przejściowym, oraz w sposób jednoznaczny musi zostać określona granica podejmowanego ryzyka, która pociąga za sobą odpowiedzialność finansową. Rozwiązaniem, które w pewien sposób nawiązuje do zasady finansowej odpowiedzialności własnej jest 15 % odpis z biletów wstępu do TPN (planowane zmiany w Ustawie o Finansach Publicznych prawdopodobnie zmienią te zasady). Forma ta wydaje się pokrywać ryzyko spacerowiczów udających się na łatwiejsze wycieczki w Tatry, np. asfaltową drogą do Morskiego Oka, czy też do Doliny Kościeliskiej. Ryzyko podejmowane przez turystów spacerowiczów na wymienionych trasach - zwłaszcza latem - z pewnością nie jest większe niż na nizinach, a przejście przez ulicę w mieście może wiązać się ze zdecydowanie większym zagrożeniem dla życia i zdrowia. Zagrożenia w zimie stają się większe i wycieczka do Morskiego Oka może wiązać się już z koniecznością poważnych działań ratowniczych np. w sytuacji zasypania lawiną (do tej pory zanotowano 1 wypadek śmiertelny z tego powodu na drodze do Morskiego Oka). Podsumowując uważam, że podwyższone ryzyko, czy też ryzyko dodatkowych koszt ew. akcji ratunkowej podejmują turyści wychodzący w teren wysokogórski (powyżej górnej granicy lasu) przez cały rok, wychodzący w zimie na całym obszarze Tatr przy zagrożeniu lawinowym powyżej I stopnia, oraz alpiniści, alpiniści jaskiniowi, narciarze pozaprasowi, parolotniarze, kolarze itd.. Być może właśnie ta grupa winna zostać zobowiązana do pokrywania kosztów akcji ratunkowej najlepiej poprzez wykupienie stosownej polisy ubezpieczeniowej. Zakładam, że wszyscy pozostali uczestniczą w finansowaniu działań ratowniczych poprzez wykupienie biletów wstępu. Chciałbym podkreślić, że środki pozyskiwane w ten sposób MOGĄ STANOWIĆ TYLKO CZĘŚĆ NASZEGO BUDŻETU (szacuję że ok. 10 %), ale zasada ta w połączeniu z wymaganiami towarzystw ubezpieczeniowych może stanowić pewną formę profilaktyki. Towarzystwo może np. określić do jakiego stopnia zagrożenia lawinowego polisa będzie ważna, oraz do jakiego zakresu aktywności górskiej. Czym większe planowane podejmowane ryzyko tym droższa polisa i wyższa suma odpowiedzialności finansowej towarzystwa. Podjęcie działalności górskiej niezgodnej z obowiązującymi przepisami Parku Narodowego, czy też działalność pod wpływem alkoholu wykluczy odpowiedzialność towarzystwa ubezpieczeniowego. Dla nas ratowników sprawą jednak najważniejszą jest ZAPEWNIENIE SZYBKIEJ I SKUTECZNEJ POMOCY WSZYSKIM POTRZEBUJĄCYM RÓWNIEŻ TYM BEZ PIENIĘDZY I POLISY UBEZPIECZENIOWEJ. Ważne by przy planowaniu ewentualnych zmian o tym nie zapominać. Ponieważ temat został poruszony latem pomijam cały aspekt działań ratowniczych na stokach narciarskich, których finansowanie stanowi odrębne zagadnienie. Jan Krzysztof Naczelnik TOPR
źródło: TOPR Zakopane
"tWWWoje Zakopane" - Poleć naszą gazetę znajomemu
|